Kategoria: Bez kategorii

  • Co to jest Czas Na Siebie?

    Znajomi pytają mnie ostatnio: Co to w ogóle jest ten twój „Czas na Siebie”?

    Żeby godzinami nie tłumaczyć każdemu osobno – piszę tutaj…i odpoczywam😉

    Czas na Siebie to cykl spotkań, które rodzą się w mojej głowie. Postanowiłem dać ludziom to, co sam gromadziłem przez wiele lat: relacje z wspaniałymi ludźmi, którzy teraz mają okazję podzielić się na scenie kawałkiem swojego życia. Wierzcie mi – znam ich wielu.

    To nie są znani youtuberzy ani celebryci (chociaż… niektórzy w sumie tak – właśnie kilka znajomych twarzy pojawiło mi się przed oczami 😉). Najczęściej są to tzw. „zwykli ludzie” – jak ja i Ty – ale mają w sobie coś niezwykłego. Dlatego każdy z gości najpierw siedzi na sali razem z innymi uczestnikami. Jest jednym z nas, zanim stanie się „tym z mikrofonem”.

    To spotkania dla tych, którzy coś w sobie noszą: pytanie, zmęczenie, ciekawość, niepokój, a czasem po prostu zwykłą potrzebę posiedzenia z innymi ludźmi i pomyśleniu o życiu.

    Rozmawiamy na różne tematy – takie, które rodzą mi się w głowie przed spotkaniem albo… już w jego trakcie. Dotykają one najważniejszych spraw, które każdy z nas prędzej czy później przeżywa: miłości, cierpienia, sensu, samotności i śmierci.

    Oprocz merytorycznej wiedzy na temat rozwoju osobistego czasem proponuję także ćwiczenia praktyczne na miejscu lub „na wynos”.  Niektóre z nich „dojrzewają” przez dwa lub trzy spotkania, bo dopełnia je dopiero doświadczenie życia. Ważne: na tych spotkaniach nic nie jest obowiązkowe- można ale nie trzeba.

    Na spotkaniach stawiamy dużo pytań, ale nie na wszystkie dajemy odpowiedzi. Otwieramy wątki i dajemy im żyć własnym życiem.  Czasem odpowiedź przychodzi po czasie – w najbardziej nieoczekiwanym momencie Twojego życia. Ale dzięki udziałowi w tych spotkaniach może być łatwiej je wtedy zrozumieć.

    Choć czasem pojawiają się wątki religijne, nie jest to spotkanie stricte ewangelizacyjne. Moi goście nie mówią „jak jest” i nikogo nie nawracają na siłę. Wielu z nich to osoby poszukujące, czasem niewierzące – i właśnie to jest w tym wszystkim prawdziwe.

    Oprócz bogactwa, które przynoszą goście, i wiedzy praktycznej z zakresu rozwoju osobistego, chcę zapewnić Wam także piękne przeżycia. Dlatego częstym gościem tych spotkań będzie muzyka i poezja czy teatr.

    Czasem będzie lirycznie, czasem komicznie – i jedno, i drugie może wydarzyć się podczas jednego wieczoru. Scena Czasu na Siebie jest trochę jak mój umysł – potrafi pogodzić rzeczy skrajnie różne 😉

    Wchodzisz, siadasz przy stoliku albo gdziekolwiek się uda, słuchasz, czasem się śmiejesz, czasem milczysz. Można tu tylko być i słuchać. Nie trzeba nic mówić, nie trzeba się odkrywać — samo bycie wystarczy.

    Wymyśliłem sobie też jedną ważną zasadę: treść i temat każdego spotkania będą do końca ukryte. Wierzę, że czasem warto zaryzykować i w zaufaniu pójść w nieznane. A ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby tego zaufania nie zawieść. Uczę się szybko i wyciągam wnioski z własnych błędów – po pierwszym spotkaniu, dzięki szczerości przyjaciół, zapisałem sobie co najmniej pięć rzeczy, które chcę poprawić. Bo ten projekt żyje, dojrzewa i zmienia się razem ze mną i z Wami.

    Miedzy innymi zdecydowalem skrócić spotkanie do 90 minut bo sporo osób musi jeszcze dojechać do domu a  niektórzy przyjeżdżają z daleka.

    Nie sprzedaję biletów co nie oznacza, że spotkania są bezpłantne. W zaufaniu do uczestników każdy sam decyduje, ile chce dyskretnie ofiarować na rozwój tego programu. Czasem będzie to „wdowi grosz” a czasem wrzutka „z gestem”. Jak nie używasz gotówki będzie można „bliknąć.  Za wszystko będę bardzo wdzięczny.  

    A jeśli komuś będzie po drodze wrócić raz jeszcze, lub pierwszy raz znaleźć Czas na Siebie to kolejne spotkania wypadają 12 grudnia i 9 stycznia. W komentarzu dla zainteresowanych zostawiam link do rezerwacji miejsca na grudzień. Sporo miejsc już zajęto co mnie bardzo cieszy. 

    Ja już nie mogę się na Was doczekać! 

    Na szczegółowe pytania chetnie odpowiem tylko nie od razu bo sporo ostatnio mam na glowie. 

    Cmok!

  • Czas na Siebie

    Ogłoszenie–ostrzeżenie! Najpierw zaproszenie.

    Za namową wielu osób organizuję autorski program talk-show na żywo. Zaprosiłem mega ciekawych gości — takich naprawdę ciekawych, nie przypadkowo zabranych ludzi z przystanku. Do tego muza na żywo, kawa, herbata i moje słodko-kwaśne prowadzenie. Kto był na moich szkoleniach, warsztatach, kursach przedmałżeńskich, wykładach, spotkaniach, klubach rodzica czy spontanach przy ognisku i myśli, że wie, czego się spodziewać — nie wie! Bo ja sam nie wiem. 🙂

    Mam plan. A przynajmniej miałem… zanim wpadłem na lepszy. Zobaczymy, który wygra. Daję upust niebezpiecznej spontaniczności i ostatniochwilowemu dopinaniu pasów bezpieczeństwa. Tematu nie zdradzam, bo jest ich kilka, a może z nich zrezygnuję pięć minut przed startem — bo mój mózg tak czasem postanawia. Temat każdego spotkania dotyczy sposobów na wzrost wewnętrzny, budowanie satysfakcjonyjących relacji i szczęśliwego życia. Mi to idzie z trudem i może podzielę się troche tym jak i z czym się zmagam…

    Co gwarantuję? Dobre towarzystwo, atmosferę bez spięcia i nadęcia, muzykę, rozmowy z gośćmi, zero egzaminów, zero stresu. Miejsce siedzące przy stoliku, na krześle, ławce albo podłodze — zależy, kiedy przyjdziesz. 🙂 I obiecuję: muzyka będzie na żywo i naprawdę śpiewana — nie z playbacku.

    Sporo osób się już zapisało, ale miejsca jeszcze są. Serdecznie zapraszam, bo uważam, że warto. To pierwsza edycja, więc możesz potem mówić, że byłeś, zanim to było modne.

    Nie narzucam ceny. Przy serwisie kawowym będzie puszka „na waciki” dla prowadzącego, więc nic nie ryzykujesz. Mogę nawet fakturę wystawić, jak potrzeba. 😉

    Ważne: obowiązuje rejestracja przez formularz internetowy — inaczej nie wiem, czy robić kawę w czajniku, czy w wannie.

    Będzie ciepło, bo proboszcz obiecał, że nie wyłączy ogrzewania, a piec jest nowy. A jak będzie za gorąco — mamy gaśnice. 🙂

    Weź żonę na randkę, kumpla na koncert, koleżankę na babski wieczór albo teściową na wypad pojednawczy — reklamacji nie będzie. Możesz też przyjść sam, ale lepiej kogoś weź. Przynajmniej będzie świadek, że dobrze się bawiłeś.

    A na koniec ostrzeżenie: jak nie przyjdziesz, to pożałujesz! 😉

    Do zobaczenia „Na Czasie”!

  • Co jest w życiu najważniejsze?

    „Pokaz Życia” powstał z myślą o młodzieży ze szkół podstawowych jako motywacyjne wsparcie i pomoc w ogarnięciu lęków i trudności życiowych. Ale kiedy trafiam do takich miejsc jak to… przypomina mi się, co w życiu naprawdę jest ważne: ciekawość świata 'a co masz w tej torbie?”, rozbrajająca szczerość „śmiesznie wyglądasz:)”, radość z prostych rzeczy, współbrzmienie, współpraca, wzajemne wsparcie, dobra komunikacja.

    I to wszystko jest w dzieciach. W takich ilościach, że czasem mam wrażenie, że zaraz przedawkuję i już kompletnie przestanę pasować do „dorosłego świata”.

    Na szczęście (albo i nie) we mnie wciąż sporo marudzenia, zniechęcenia, lęków, różnych blokad i innych „dorosłych” rzeczy. Więc raczej nikt mnie stamtąd jeszcze nie wyrzuci.

    A nawet jakby… to czy to naprawdę ma znaczenie?

  • Sigma?

    Po tym „POKAZIE ŻYCIA” młodzież nazwała mnie sigmą. Wrzuciłem do GPT pytanie co to jest sigma.

    Odpowiedź AI: Sigma to osoba (zwykle mężczyzna), która:

    jest niezależna, nie potrzebuje aprobaty ani przewodnictwa grupy,

    chodzi własnymi ścieżkami, ale nie w sposób buntowniczy – raczej introwertycznie i z dystansem, ma silne poczucie własnej wartości, ale nie musi tego manifestować w sposób dominujący,

    jest tajemnicza, spokojna, często uznawana za „chłodną” lub „trudną do rozgryzienia”, nie szuka władzy nad innymi, ale i nie pozwala sobą rządzić.”

    NIe wiem na ile ten opis pasuje do mnie ale cokolwiek dziś oznacza słowo sigma mi zawsze kojarzy się ze starym programem edukacyjnym Sigma i Pi. Pamiętacie?

  • Największy skarb jaki można dać dziecku to…

    Największy skarb jaki można dać dziecku to…

    Wierzę, że każdy rodzic kocha swoje dziecko najlepiej, jak potrafi — wszystko zależy od tego, jaka jest kondycja ducha, psychiki i ciała. Każdy rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, choć często wychodzi różnie. Popełniamy błędy i nie ma co się dziwić. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.

    Wczoraj, podczas jubileuszu rodzin w Matemblewie, miałem przyjemność powiedzieć kilka słów na konferencji o wychowaniu dzieci w wierze. Uzasadniłem swoją kontrowersyjną tezę, że bardzo często niewierzący rodzice lepiej potrafią przygotować dziecko do życia w wierze niż wierzący.
    Ciśnienie na wkuwanie modlitw i zmuszanie do religijnych akcji nie wystarczy. Najważniejsze, by potrafić nauczyć dziecko wchodzenia w bezpieczne, zdrowe, głębokie relacje — a to mogą zrobić nawet niewierzący. Tylko zdolność do wchodzenia w głębokie relacje daje szansę na intymny dialog z Bogiem- a o to przecież chodzi!

    Jest wiele pytań, które warto sobie zadać, żeby spokojnie przeżywać swoje rodzicielstwo w poczuciu „dobrze zrobionej roboty”.
    Tym właśnie zajmujemy się na spotkaniach dla rodziców.

    Wszystkim Matkom dzisiaj życzę pięknej, głębokiej relacji z dziećmi.

  • Mam na imię Grzegorz…

    Mam na imię Grzegorz.
    To imię oznacza: czuwający, uważny. I rzeczywiście – te cechy są częścią mojego wnętrza, ale też drogą, którą nieustannie podążam. Staram się dorastać do znaczenia swojego imienia. Dla mnie imię to coś więcej niż sposób na odróżnienie mnie od innych. To część mojej tożsamości – niesie ze sobą ładunek znaczeniowy, który inspiruje i zobowiązuje.

    Lubię spać przy ogniu. A to przecież wymaga czujności. Jestem czujny – i z każdej „czuwającej nocy” wychodzę jeszcze bardziej wyczulony, choć nie zawsze wyspany.

    Uważność to moje osobiste odkrycie sprzed kilkunastu lat. Od tamtej pory wyostrzenie tej cechy pozwala mi żyć na wysokim poziomie – nie w znaczeniu materialnym, nie dzięki drogim wycieczkom czy symbolom luksusu. Chodzi o jakość przeżywania życia. O bycie obecnym.

    Uważność na świat emocji. Na kolory, zapachy, dźwięki. Na drugiego człowieka. Na ciepły powiew wiatru, na płatek kwiatka, na migoczącą gwiazdę, na szum strumienia, zapach kawy.. Na subtelne znaki od Boga i poruszenia duszy gdy z Nim rozmawiam.

    Prowadzę treningi uważności, bo wiem, że to umiejętność kluczowa w radzeniu sobie z najtrudniejszymi życiowymi problemami. Uważność daje przestrzeń na refleksję, odzyskanie kontaktu z samym sobą, a także otwiera drogę do mądrej decyzji tam, gdzie chaos i emocje mogłyby przejąć stery.

    A co Tobie mówi Twoje imię?

  • Życzenia wielkanocne 2025.

    Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Wam, abyście w codzienności odnajdowali prawdziwą siłę — taką, jaką pokazał Pan Jezus.

    Jego SuperMoc nie objawiała się w spektakularnych znakach, gdy wisiał na krzyżu. Nie widać było wtedy mocy, a jednak to właśnie tam, w największym cierpieniu i niesprawiedliwości, dokonał największego zwycięstwa.

    Potrafił odpuścić gniew, nie odpłacić nienawiścią, nie ulec pokusie zemsty. Poradził sobie z szyderstwem i niesprawiedliwością, zachowując miłość i pokój serca — i właśnie w tym tkwi Jego prawdziwa SuperMoc.

    Życzymy Wam, abyście i Wy mieli w sobie taką siłę: zdolność do przebaczania, do patrzenia z miłością, do budowania dobra nawet wtedy, gdy świat zdaje się temu przeczyć.

    Niech Zmartwychwstały Jezus będzie dla Was źródłem nadziei i mocy w każdej chwili!

    Wesołego Alleluja! 🌿✨

  • Jak nie dać się rozjechać?

    Przeczytałem kiedyś zdanie, które mocno zapadło mi w pamięć:
    „Nawet jeśli jesteś na dobrej drodze do celu, zostaniesz rozjechany, jeśli tylko na niej siedzisz.”

    To zdanie niezmiennie przypomina mi, że można mieć piękne cele, szlachetne pragnienia, mądrze obrany kierunek… ale jeśli nie wezmę się w garść i nie ruszę po to, czego naprawdę pragnę i czego potrzebuję – w końcu coś mnie rozjedzie.
    Może to być codzienność, frustracja, poczucie bezsensu, albo po prostu inni, którzy działają, gdy ja stoję w miejscu.

    Dobra droga nie wystarczy. Trzeba iść. Czasem nawet biec.

  • Dałem się oszukać…

    Dałem się oszukać… Przez wiele lat słyszałem, że nie mam nic wspólnego z muzyką. Wiedziałem, że mam inne talenty, ale jeśli chodzi o muzykę – jestem totalnym zerem. Ani słuchu, ani zdolności do grania na jakimkolwiek instrumencie.

    Jako dorosły człowiek dowiedziałem się, że nasze myśli nie są nami i że sami potrafimy się oszukiwać. Postanowiłem przyjrzeć się niektórym przekonaniom na swój temat i sprawdzić, czy faktycznie jest tak, jak myślę.

    Jeśli chodzi o muzykę – dałem się oszukać własnym przekonaniom. Dostałem od żony harmonijkę ustną. Przyłożyłem się do ćwiczeń. Dokupiłem CHUKA CHUKS – perkusję do żonglowania. Dołączyłem mini tamburyn na stopę i gram autorskie melodie, używając tych trzech instrumentów jednocześnie.

    Wiem, że nie jestem wirtuozem, ale nie o to chodzi, by być we wszystkim perfekcyjnym. Chodzi o to, żeby żyć. Wykorzystuję swoje muzyczne show do przekazywania inspirujących myśli, a przy okazji dobrze się bawię.

    Dziś jest Prima Aprilis, ale ja nie chcę dawać się oszukiwać! 😉

  • Supermocne miejsce na FB

    Od pewnego czasu marzyło mi się stworzenie grupy inspiracyjnej dla osób DDA. Lubię spełniać swoje marzenia, więc zapraszam wszystkich, którzy tego potrzebują, do Supermoce DDA. sympatycy i praktycy.

    Na vlogu kilka słów o tej grupie.